Rekolekcje dla bierzmowanych

Od trzeciego do piątego czerwca odbywały się rekolekcje adresowane dla naszych bierzmowanych

Jak ten czas szybko leci! Jeszcze chwilę temu przystępowali do pierwszej komunii świętej, a teraz są bierzmowanymi. Znaczy, są już od dłuższego czasu, dopiero teraz nadeszły rekolekcje, które za chwilę będziemy opisywać. Będzie to opowieść oparta na prawdzie z second hand'u oraz domysłach, także trzymajcie się tam.

Pierwszego dnia, o malowniczej godzinie sygnowanej cyframi jeden oraz siedem, nasza załoga wpakowała się do autobusu. Co bardziej ogarnięci mogą się domyślać, co musiało wtedy nastąpić. Jako iż będąc cruxami posiadamy pasywną umiejętność osłabiania wszelakich pojazdów mechanicznych, w tym sojuszniczych, nasz środek transportu uległ awarii. Organizatorzy, będąc dwa kroki do przodu przed samymi sobie, zorganizowali autobus B. Niektórym budził on skojarzenia z czasami świetności Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, spowodowanymi głównie brakiem dobytku cywilizacji jaką była działająca klimatyzacja, lecz nie można było narzekać. Trzeba było być twardym, bo w innym przypadku podróż zakończyłaby się rozbiciem na atomy.

Dobrze, dojechaliśmy. Czas nam pozostały poświęcony został na rozlokowanie, podejmowaniu się czynności dowolnych do czasu kolacji, oraz samej kolacji, gdzie uczestnicy mieli jeszcze tą wolność siadania bez przydzielonych miejsc.

Po wieczornym posiłku nadszedł czas na konferencję, której nie będę przytaczać, bo nikt tego nie przeczyta oraz na integrację między bierzmowanymi, której także nie przybliżę, bo po co.

Dzień następny zaczął się o godzinie siódmej, co spotkało się z aprobatą części uczniowskiej wstającej do szkoły o godzinie szóstej. Po nacieszeniu się obecnie rzadkim luksusem odpowiedniej ilości snu poszliśmy na śniadanie, tym razem z ściśle porozdzielanymi miejscami, wcale nie po to by uporządkować dzicz, tylko by się jeszcze bardziej zintegrować.

Czas na chyba jedną z najbardziej pamiętnych i najczęściej wspominanej części rekolekcji, czyli sobotniej konferencji. Duża ilość elementów aktywizujących publiczność zdecydowanie była czymś wcześniej niespotykanym, a już na pewno nie spętanie jednego animatorów łańcuchami i wyrzuceniem jedynego klucza za okno. Odbyło się krótkie przedstawienie, gdzie użyto błota i mąki jako symbolu grzechu, a jako że człowiek jest istotą grzeszną błota i mąki było dość dużo, co niektórym animatorom sprawiło ciut za dużo radości, w przeciwieństwie do osób które musiały to potem sprzątać (de facto tym samym osobom).

Następnie nastąpiło symboliczne i faktyczne obmycie z ukrytego grzechu i bardzo widocznego błota przy krzyżu, gdzie znaleziono także zapasowy klucz do łańcuchów animatora, który tracił resztki nadziei że ktoś sobie o nim przypomni.

Dla ukojenia emocji przed adoracją zorganizowano ostatnią tego dnia pracę w grupach, gdzie poruszano tematy związane z doświadczeniem wiary oraz jak ją widzimy w naszym życiu. Jak można się domyślać, szło to topornie, więc gdyby nie podstawieni animatorzy to odpowiadania na pytania gdy nikt się do tego nie kwapił, nie tyle by nie szło, co by leżało i już nie wstało.

Sama adoracja, jeśli wierzyć podaniom, wywarła ogólnie pozytywne wrażenie, co więcej, niektórzy z bierzmowanych faktycznie się w nią wczuwali, a jak później mówili na pracach w grupach, pomogło im to w dostrzeżeniu Boga i refleksji nad swoją wiarą.

Tak też minęły rekolekcje. Następny dzień, a właściwie jego pierwszą połowę, spędziliśmy na mszy oraz ostatniej w ogóle pracy w grupach, gdzie mówiliśmy o skojarzeniach związanych z rekolekcjami oraz co z nich wyciągnęliśmy, czyli takie podsumowanie. Jak to już zostało za nami, weszliśmy do autobusu i udaliśmy się w podróż powrotną do Miasta Skarbów.

44 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Ostatnie dni czerwca zostały poświęcone na wyjazd pod sztandarem SAS-u, czyli tytułowej Szkoły Animatora Salezjańskiego Szkoła szkołą, a wakacje wakacjami, lecz człowiek uczy się przez całe życie. Wła

Z okazji Dnia Dziecka post o finale Ligi Mistrzów. Tak, czekałem specjalnie na ten dzień. Nie, nie zapomniałem. Zacznijmy ciekawostką. Czy wiecie, że na dziesięciu widzów finału przypada dziesięciu fa

Dzisiaj m.in dlaczego klimatyzacja to wynalazek rekompensujący wszystko inne, duetowa drabinka pucharowa oraz problem niedoceniania łóżek. Rok/trzy lata czekania na PiM, niepotrzebne możecie sobie skr